Pani pilot bloguje

trochę pamiętnika, trochę przewodnika, ale przede wszystkim subiektywnie o zawodzie pilota wycieczek...
Kategorie: Wszystkie | Krucjata przeciwko polskiej siarze | PKPowieści | expressis verbis | podkład muzyczny | praktyczny poradnik-przewodnik po zawodzie pilota wycieczek | prywatnie | służbowo
RSS
środa, 23 listopada 2011
Od A... do Z..., czyli przychodzi pilot na parking...
A tu pół grupy nie ma dowodu osobistego przy sobie... ;) Poniżej o tym, co robię, jak już się pojawię na miejscu zbiórki (i tak generalnie co można i co trzeba, gdy wyrusza się z wycieczką z parkingu).
Więcej »

13:57, vsp , praktyczny poradnik-przewodnik po zawodzie pilota wycieczek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 listopada 2011
Pani Pilot szuka pracy

Pani Pilot szuka pracy. Jest doświadczona- co widać po blogu :) Pracuje w turystyce 4 lata i lubi swoją pracę. Mówi nie tylko po polsku (jest jeszcze angielski, czasem hiszpański, niemiecki, a jak trzeba to i nawet francuski i czeski, łamany, ale jest). Studiuje 2 kierunki: prawo (więc z reklamacjami nie ma problemu) i historię (więc z wiedzą też nie ma problemu). Widziała/ oprowadzała po: Barcelonie (w czym jest najlepsza na świecie), Pradze, Berlinie, Paryżu, Salonikach, Brukseli, Atenach i nie pamięta czym jeszcze, ale zna się na mapach i potrafi z nich korzystać.

Podejmie się każdego zlecenia, które nie będzie kolidowało z jej studiami od wycieczek szkolnych po każdy inny wyjazd :D

Wszelkie oferty mile widziane na: vsp@gazeta.pl

13:02, vsp , służbowo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 października 2011
Muszę, bo się uduszę...

Wróciłam ze zlecenia (czas jakiś temu, co by nabrać anonimowości). Nie ważne gdzie. Miałam w grupie stado buraków. Dosłownie BURAKÓW!!! Wszystko zaczęło się od toalet w Niemczech. Pewien pan wpadł na pomysł, że zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej (w Niemczech, na większości, a teraz to już chyba na wszystkich stacjach benzynowych, obowiązują tzw. "vertbony"- mają one wartość 0,50 eur i można za nie robić zakupy na stacji, teraz toaleta podrożała i kosztuje 0,70 eur, ale bony są nadal 0,50 eur), to pewnie mam z tego jakąś prowizję...

Zajechaliśmy na miejsce. Zakwaterowałam grupę (w 3 hotelach sama jedna ja, a hotele rozsiane po całej miejscowości) w pół godziny. I tak ludziom było za długo, ale do tego to ja już jestem przyzwyczajona i nawet to rozumiem... No, ale żeby mieć żal do pilota/rezydenta o to, że nie pokazał jak działa spłuczka w toalecie i w którą stronę odkręca się kran? Nosz... Przecież to nie była Grecja i nie trza było tłumaczyć, że papier z resztką tego co wyleciało wcześniej z dupy to raczej do kosza obok muszli, a nie do muszli...

Pojechaliśmy na wycieczkę. Była w cenie. No to o TYM mieście akurat musiałam się rozgadać, skoro mentalnie w nim prawie mieszkam... No nie.... To też było do dupy, bo... przecież jak to tak może być, że pilot całą drogę gada w autobusie przez mikrofon, a potem jeszcze chodzi po mieście cały dzień i też... gada i gada i gada. Nosz do kurwy nędzy! A za co oni zapłacili ja się pytam? Do biura poszła skarga...

No i mniejsza z tym. Oczywiście... Oberwało mi się (muahahahahah...).

Co Ci ludzie robili sobie na wzajem! To je bajka moi drodzy... To je bajka.

Droga "do", godzina 18:00. Na budzie (czyt. z tyłu autokaru) słyszę krzyki i ogólnie, że ktoś się kłóci. No to... Z ciekawości, że niby po kawę dla kierowcy, idę tam. No i słyszę: "a no bo Ci ludzie z tymi dziećmi ciągle gadają i nie można spać...". Nosz... K... Ktoś jaśniepani zwrócił uwagę, że jest 18:00, na co ta wybuchnęła na cały autokar przesuodkim "wali mnie to".

Tak, to był początek. Pominę fakt, że pani potem zaprzyjaźniła się ze swoimi hałaśliwymi oprawcami.

Dzień... Nie pamiętam który. Przychodzi do mnie baba. Przychodzi i mówi, że jest śledzona. Jest śledzona przez dwie panie z grupy, które... o tej samej porze przychodzą na stołówkę i chodzą na tę samą plażę... No i co ja mam takiej kobiecie mówić?

Dzień kolejny... Przychodzą panie, które podobno śledzą tą panią z poprzedniego dnia: one wiedzą, że ona myśli, że one ją śledzą, ale one teraz tak specjalnie będą za nią chodzić, bo to buractwo jest z jej strony, że ona im wygarnia, że ją śledzą... Zgłosiły mi ten fakt na dyżurze.

Wracamy przez pewne miasto. Jak zwykle przez centrum, bo tak się jeździ i tyle... Tylko, że w stronę "do" to samo miasto przejeżdżaliśmy nocą, w stronę "z powrotem" jechaliśmy w dzień. Zgadnijcie czego się dowiedziałam! Otóż... To miasto ma obwodnicę... Cóż... Wiem to i ja, ale debil z tyłu, który nie ma pojęcia o robieniu turystyki zawsze musi wtrącić swoje 3 grosze. Nie wspominając o tym, że... do kurwy nędzy... firmom przewozowym za kilometr się płaci, a nie za zużyte paliwo, jak myślą niektórzy turyści.

Więc teraz... Po okrutnej sesji... W końcu... Mam czas na relaks. Dzielę się z Wami tym, co było mi (niestety) dane przeżyć, słucham "Kind of Blue", zapijam Rioją i wracam do ostatnich stron "Wielkiego Gatsby'ego", a potem... Grass, Murakami i Nabokov.

I... Leczenie kręgosłupa, ale o ryzyku zawodowym innym razem napiszę.

17:48, vsp , Krucjata przeciwko polskiej siarze
Link Komentarze (1) »
środa, 15 czerwca 2011
Jak wybrać wycieczkę część 2., NIE DAJ SIĘ NABRAĆ NA LAST MINUTE

Teraz pluję we własne gniazdo, ale w sumie mam to gdzieś, skoro zostałam olana przy okazji weekendu majowego. Dodam, że w dosyć chamski sposób, ale opisu nie poczynię, bo aż szkoda słów.

Formuła wycieczek last minute sprawdza się, co do zasady, tylko w dużych biurach. I nie mam na myśli biur dużych powierzchniowo.

Kiedy zwykła oferta staje się ofertą last minute?

Kiedy nie schodzi- proste c'nie? Nie dla wszystkich. Również wtedy, kiedy biuro zbyt optymistycznie zaplanowało sprzedaż- proste? Dlaczego nie schodzą wycieczki? Bo są albo zbyt drogie, albo standard jest do dupy. Rzadko zdarza się tak, by biura podróży optymistycznie zakładały, że uda im się sprzedać wczasy w drogim hotelu, powiedzmy 4* i do tego all inclusive w liczbie ponad normę i przewidywania. Jeśli nawet, to na takie wczasy za 1000 zł raczej się nie poleci, prędzej kwota za osobę będzie oscylowała wokół 2-2,9 tys. (przy założeniu, że mówimy o cenie last minute, a nie wyjściowej, celowo nie postawiłam "3", bo trójka odstrasza, nawet jeśli to tylko 10 zł więcej).

Nie wiem dlaczego dla Polaka najważniejsze jest żarcie i alkohol... No, ale ja już może mentalnie odstaję od reszty nacji. Bo czasem lepiej wykupić ofertę HB (2 posiłki- bez alkoholu) i mieć lepszy hotel, niż spać w obskurnej norze i mieć wszystko, ale za to przygotowane w wątpliwych warunkach higienicznych.

Są miejsca, gdzie jeździ się tylko dla hotelu- Turcja, Tunezja, Egipt itd.- tam też nie polecam standardu niższego niż 4* (inna standaryzacja: nasze 3*, to np. w Egipcie 4* itd.).

Są miejsca, gdzie jest co robić i jeździ się dla samego miejsca, jest znośnie i bezpiecznie (np. Hiszpania czy Włochy, ew. Chorwacja lub Grecja). Wtedy można olać standard hotelu (no... może za wyjątkiem Grecji, gdzie jest jak w Azji czy Afryce- to chyba zbyt długie panowanie Turków na tym terenie... W każdym razie jeśli chodzi o Grecję chodzi mi o kontynent, wyspy to inna bajka).

Z jakich ofert last minute korzystać?

Z ofert znanych tour operatorów. I to najlepiej takich, którzy działają nie tylko w jednym mieście. Nie będę robić nikomu reklamy, bo mi za to nie płacą, jak zaczną to i ja zacznę :)

Osobiście nie wybrałabym oferty last minute małego biura podróży do miejsca, które:

1. Nie jest mi znane;

2. Jest w ofercie nowością (czyt. biuro wysyła tam ludzi po raz pierwszy);

3. Nie spełnia moich "warunków wypoczywania" (czyt. jeżeli o mnie chodzi musi się coś dziać, muszą być sklepy (najlepiej monopolowe, bo ja zwożę sporo alkoholu do Polski- w granicach przewidzianych prawem oczywiście ^^), musi być dużo ludzi i czysta plaża).

 

Oczywiście nie wykluczam istnienia fajnych ofert tego typu, ale jak dla mnie, jeśli 3. warunek nie jest spełniony- nie mam po co jechać.

Jak wybrać?

1. Czytać ofertę (CAŁĄ!);

2. Zwracać uwagę na odległość od morza, standard i położenie hotelu w miejscowości- im bliżej centrum, tym będzie głośniej i o tym należy pamiętać (tzn. z reguły i tego też warto się dowiedzieć via google, a nie zamęczać pracownika biura podróży, który gówno widział i to gówno musi sprzedawać);

3. Czasem można opierać się na opiniach o hotelach, które zamieszczane są na forum- należy jednak pamiętać, że wszelkie fora istnieją po to, by mogli się na nich wyżalać niezadowoleni (czyt. upierdliwi i chamscy- taka niestety reguła) klienci;

4. Opinie o biurach podróży zamieszczane na forach nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Wśród biur podróży modna jest teraz praktyka zatrudniania ludzi, którzy o biurze, które ich zatrudnia piszą dobrze, a o konkurencji- lepiej nie mówić. Lepiej zasięgnąć informacji u znajomych, jeśli się da.

Coś jeszcze? Ja więcej pomysłów nie mam.

15:08, vsp , Krucjata przeciwko polskiej siarze
Link Komentarze (1) »
czwartek, 07 kwietnia 2011
Jak wybrać wycieczkę część 1. i możliwe, że nie ostatnia.

Dawno mnie tu nie było, ale sesja, sezonowa depresja i pogoda odbierały mi wenę.

Dzisiaj o tym jak sobie wybrać wycieczkę.

Niby rzecz prosta, ale prosta tylko z pozoru. Niestety polscy turyści potrafią wykazać się totalną impotencją intelektualną na tym polu nie tylko rzucając się na oferty "last minute", ale też wybierając sobie typ wypoczynku zupełnie inny niż myślą, że wybierają... I smutny jest los pilota, który musi wytłumaczyć delikwentowi, że wycieczki fakultatywne jeżdżą tylko jeśli zbierze się określona liczba osób chętnych lub na odwrót- wypoczynek na wycieczce objazdowej jest możliwy w bardzo ograniczonym zakresie, właśnie ze względu na OBJAZDOWY charakter wycieczki.

Przeciętny Polak mówiąc, że jedzie na wczasy ma na myśli to, że po prostu wyjeżdża z domu. I nikomu nie bronię mieć takiego poglądu. Jednak w szeroko rozumianej turystyce wycieczka a wczasy to coś zupełnie innego.

Wczasy to stacjonarna forma wypoczynku, czyli spędzanie czasu w miejscowości najczęściej typowo turystycznej, bez jakiegoś bardzo szczegółowego programu. Plaża, pijaństwo, spacery- co kto lubi, ewentualnie wycieczki fakultatywne.

Wycieczka polega na przemieszczaniu się z miejsca na miejsce. Najczęściej jest to powiązane ze zmienianiem miejsc noclegowych w trakcie takiego wyjazdu. Ogromny plus tego typu wyjazdów jest taki, że można naprawdę wiele zobaczyć.

Czasem te dwie formy się łączy.

Żeby zorientować się co do typu wycieczki wystarczy przeczytać program!

Niby proste, a takie trudne.

W zeszłym roku, na wczasach w Grecji miałam towarzystwo, które było bardzo zdegustowane faktem, że nie wyszła wycieczka fakultatywna do Aten. Wycieczka do Aten, która trwa lekko 24 godziny! Z czego: ok. 10 h jazdy autokarem, 5h zwiedzania i jazda 10 h autokarem z powrotem. Miejscowość, w której spędzaliśmy wczasy była typową pipidówą. Ot spokojne miejsce, żeby sobie poleżeć na plaży, wypić kawkę w knajpie, ewentualnie podjechać komunikacją miejską do Salonik. Towarzystwo swój żal do mnie tłumaczyło faktem, iż przyjechali do Grecji zwiedzać, a nie leżeć plackiem na plaży.

Ja się pytam gdzie tu logika? Skoro ktoś chce zwiedzać, to wybiera wycieczki objazdowe, nie wczasy, gdzie mogą wyjść wszystkie wycieczki fakultatywne albo żadna.

c.d.n.

15:58, vsp
Link Komentarze (2) »
środa, 02 lutego 2011
A mi się...

kurwa nie chce, nie chce mi się kurwa... No i chuj. I mam to w dupie oraz oczy mi wypadają, mentalnie rzygam, realnie z przyjemnością bym się upiła.

Ale... w sobotę w końcu chyba coś zacznę pisać, bo sobie temat dźwięczny znalazłam :D

A to będzie coś w ten deseń:

http://www.youtube.com/watch?v=rbB5L2ClEUU

 

(się filmik nie chciał wrzucić ;/)

17:52, vsp , prywatnie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 stycznia 2011
Top of the foch 2010
Trochę późno, ale jednak. To ważniejsze niż PIT i inne urzędowe bzdety. Muszę rozliczyć sumienie z 2010r. Rok 2010 był wyjątkowo wkurwiający: zawodowo i prywatnie, więc całe szczęście, że już się skończył. A poniżej taki mój osobisty "top of the foch"
Więcej »

23:25, vsp , prywatnie
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 grudnia 2010
Chytrus ze Świebadzina*

*- właściwie Świebodzina, ale mnie Wojewódzki wczoraj tą wtopą rozbawił :D

 

No więc jest. Stoi. Zabudowa ogrodowa. Nie wierzycie?

No cóż... Trudno teraz znaleźć jakiekolwiek informacje na temat machloi, jakie uprawiano by chytrus mógł stanąć praktycznie na rozjeździe krajowej "3" z drogą wjazdową do Świebodzina (nie wspomnę, że ul. Sulechowska to wjazdówka/wyjazdówka do/z miasta, a nieopodal krajowa "3" łączy się z "2"). Początkowo bowiem (nie żartuję) rejestrowano prace nad tym wątpliwym cudem architektury jako prace nad zabudową ogrodową. Takie rzeczy to tylko w lubuskiem moi drodzy! Chytrus straszył przejezdnych czas dosyć długi bez głowy i ramion, bo ktoś gdzieś w jakimś urzędzie przypomniał sobie, że coś jest nie halo i budowę gigakrasnala wstrzymał.

Jak to w Polsze jednak... Ktoś znów coś namieszał i gigakrasnal stoi teraz i straszy... A stoi przy ulicy, przy drodze krajowej, zupełnie poza miastem.... Czy to nie chore? Co to kurwa, brama-ryba? Czemu nie stoi na Legnickim Polu... Bardziej by tam pasował... Nie żebym się obudziła, ale... Zakochałam się w "Żegnaj laleczko":

 

23:27, vsp , Krucjata przeciwko polskiej siarze
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 grudnia 2010
Wybuchowo

Szczęśliwie w domu rodzinnym nie posiadamy kuchenki gazowej. I w ogóle sprawa wybuchowego osiedla jakoś mnie za bardzo nie dotyczy, co wcale nie oznacza, że nie wkurwia :)

Wysiaduję dzisiaj sobie fejzbuka i czytam bzdety, od których ręce, nogi i majtki opadają...

Znajoma kretynka wypisuje, że to na jej osiedlu... Oczywiście posypały się komcie w stylu "omg" itd. Szkoda tylko, że kretynka nie dodała, że nie mieszka i nie mieszkała w wieżowcu, tylko w domkach oddalonych paręset metrów... Dodam, że osiedle Pomorskie i Śląskie to raczej gniazdo zielonogórskiej melinerii i strach tam nocami chodzić :P Teraz to się mówi, że na "Pomoraku" nawet herbaty nie idzie zaparzyć bez zadymy. Nie inaczej jest tam, gdzie ja mieszkam :D Z tym, że ja naprawdę całe życie przemieszkałam w blokach i znana mi jest cała feria barw szczęścia i nieszczęścia z tym związanego...

Nie wiem po co chcieć mieć mniej... Nie wiem dlaczego teraz nagle cała ZG mieszka w bloku...

 

 

15:29, vsp , Krucjata przeciwko polskiej siarze
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 listopada 2010
Jak ominąć ustawę i palić w knajpie?

Pójść do shisha baru...

Czemu na to wcześniej nie wpadłam?!

15:23, vsp , expressis verbis
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
następne
Archiwum
Maj 2009
Czerwiec 2009
Lipiec 2009
Sierpień 2009
Wrzesień 2009
Październik 2009
Listopad 2009
Grudzień 2009
Styczeń 2010
Luty 2010
Marzec 2010
Kwiecień 2010
Maj 2010
Czerwiec 2010
Lipiec 2010
Sierpień 2010
Listopad 2010
Grudzień 2010
Styczeń 2011
Luty 2011
Kwiecień 2011
Czerwiec 2011
Październik 2011
Listopad 2011
O autorze
  • vsp
Ostatnie wpisy
  • Od A... do Z..., czyli ...
  • Pani Pilot szuka pracy
  • Muszę, bo się uduszę...
  • Jak wybrać wycieczkę część ...
  • Jak wybrać wycieczkę część 1. ...
  • A mi się...
  • Top of the foch 2010
  • Chytrus ze Świebadzina*
  • Wybuchowo
  • Jak ominąć ustawę i palić w ...
Zakładki:
1. Top lista
B bloguje...
Bajki Starego Zgreda
Baśka blog
Czy tak rodzi się romans?
G SPOT
Garsoniera
Koci blox
K.o.Kaina
Przekrzywione niebo
Przyjaciele po romansie (szczerze nie wierzę;p)
Rozterki SAMCA
Samodoskonalenie to masturbacja
Skubany
Szerszym kątem oka
This is just a punk rock song
Trochę jak u dentysty
Zezowaty dagerotyp
Życzliwi- najgorszy gatunek łajdaków.
2. Turystyczne blogowisko
Dziennik wędrowny
Dziennik.podróży
Makro odkrycia.
Na rowerze.
Pilot wycieczek
Rowerem do Grecji
Sky is NOT the limit
Touch the World
Voyage, voyage
3. Moja ukochana Hiszpania
Hiszpania on-line
Hiszp/Anka
Hiszpański dla ciekawskich
Magiczna Hiszpania
Wikipedia
4. Katalonia
Generalitat
Life in Catalonia
Wikipedia
5. !Visca el Barca!
Barcelona.com
Polska stronka Blau-Grana ;)
6. Prawo;)
Cywilne i karne
7. Przyda Ci się turysto
Polak za granicą
Savoir vivre za granicą
8. Nie sama ja
Mrok i Wkurwienie
Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne) Vespa Vespaa

Utwórz swoją wizytówkę
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter! Liczba zapisanych: 1
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog